Powieść obyczajowa
Ostatnie dni Królika
36,99 zł
36,99
KUP TERAZ

Ostatnie dni Królika

8 opinii
Liczba stron: 400
Oprawa
ISBN: 9788327614728
Premiera: 2015-09-09

Dziewięć niezwykłych dni z życia najzabawniejszej rodziny w Dublinie.

 

Czterdziestoletnia Mia Hayes, zwana w rodzinie Królikiem, trafia do hospicjum – jej kilkuletnia walka z rakiem dobiega końca.

Bliscy wciąż poszukują cudownego lekarstwa, powoli jednak godzą się z tym, że Mia wkrótce odejdzie. Każdy z nich na swój sposób radzi sobie z tym, co nieuniknione: buntem, humorem i niekontrolowanymi wybuchami śmiechu.

Wojownicza matka nie poddaje się i ciągle wierzy, że lekarze uratują Mię. Starsza siostra co prawda nie ma już złudzeń, ale przekonuje nastoletnią Juliet, że jej mama wyzdrowieje. Brat rockandrollowiec przerywa trasę koncertową i wraca do domu, lecz robi wszystko, żeby nie myśleć o śmierci siostry. Wszyscy spotykają się przy łóżku Mii. Plotkują, kłócą się i wspominają.

Otoczona bliskimi Mia myśli o Johnnym, swojej pierwszej miłości. Ma nadzieję, że jeszcze się spotkają.

Najbliższe dni staną się dla wszystkich szaloną podróżą przez spełnione i niespełnione marzenia.

 

Piękna i zabawna opowieść o tym, co w życiu najważniejsze.

 

Emocjonalny rollercoaster. Będziecie śmiać się przez łzy!

Anna McPartlin

Anna McPartlin Irlandzka powieściopisarka, która zadebiutowała w 2006 roku powieścią „Pack up th moon”. Zarówno jej pierwsza książka, jak i pięć kolejnych, stały się międzynarodowymi bestsellerami.

Jej największą inspiracją są jej przyjaciele i rodzina. Jej powieści są w dużej mierze odbiciem jej osobistych doświadczeń.
Oprócz powieści, Anna jest także autorką komediodramatu telewizyjnego „School Run”, który nominowany był do nagród IFTA i TV award. Jej książki publikowane są w Irlandii, Niemczech, USA, Rosji, Wielkiej Brytanii i Australii.

Po przebudzeniu Królik zobaczyła ponure miny Grace, Daveya, Lenny’ego i Marjorie. Nawet otumaniona lekami potrafiła wyczuć panujące napięcie. Nacisnęła guzik przywołujący pielęgniarkę. Linda pojawiła się natychmiast i wyraźnie się ucieszyła, że pacjentka potrzebuje jedynie pomocy przy siadaniu. Nastroje w pokoju nie umknęły jej uwadze.

– A co to za zimna wojna? – szepnęła do Królika, zanim wyszła. Jedyną odpowiedzią było wzruszenie ramion. – Wołaj, jakbyś czegoś potrzebowała – dodała Linda na odchodnym.

Na łóżku stała taca z kolejnym nietkniętym posiłkiem. Marjorie uniosła pokrywkę.

– Wciąż ciepłe, jeśli miałabyś ochotę.

– Nie jestem głodna. Co się z wami dzieje? – Królik spojrzała na rodzeństwo.

– Nic – odpowiedziała nieco zbyt gwałtownie siostra, mierząc brata kosym spojrzeniem.

– Davey?

– Nic. Grace zachowuje się jak zwykle.

– Rządzi się?

– Na bezczela – potwierdził.

– Za to on zachowuje się jak dziecko – odparowała najstarsza z trójki Hayesów.

– Uparciuch?

– Na dodatek ślepy – dodała Grace.

– I kto to mówi. Pani wszystkowiedząca.

– To o co wam poszło? – powtórzyła pytanie Królik.

– O nic – odpowiedzieli jednocześnie.

– Mhm. Marjorie?

– Mam prawo skorzystać z piątej poprawki.

– Nie jesteśmy w Ameryce.

– I co z tego?

– Lenny?

Mąż Grace uniósł ręce. Królik mogłaby ich dalej dręczyć, gdyby w tym momencie nie pojawili się jej rodzice. Molly, choć nadal dość blada, wyglądała na wypoczętą. Jack pochylił się nad łóżkiem i pocałował córkę na powitanie.

– Pauline dostała mandat – poinformowała ją matka. – A wcale nie jechała tak szybko. Mogłabym przysiąc, że ten skurwiel, z którym się rozwiodła, wciąż ją prześladuje.

Grace obrzuciła brata morderczym spojrzeniem.

– Mogłeś po nich pojechać.

– Ty też – odparł.

– Oni już tak długo? – Molly popatrzyła na najmłodsze ze swoich dzieci.

– Od kiedy się obudziłam – uśmiechnęła się do niej Królik.

– Uwielbiasz to, no nie?

– Pewnie. W telewizji akurat jakieś nudy.

Kiedy rodzice się w końcu usadowili, wszyscy skupili się na niej, chcąc usłyszeć, po co ich ściągnęła. Czuła się lepiej, ale wiedziała, że powinna jak najszybciej przejść do rzeczy.

– Musimy porozmawiać o Juliet – zaczęła.

– Wszystko już ustalone, kochanie – nie dała jej dokończyć mama.

– Wcale nie.

– Zajmiemy się nią, dopóki…

– Mamo, proszę. Nie możesz się nie zająć. Nie teraz.

– Racja – poparł ją Jack, za co dostał bolesny cios pod żebro od żony.

– My się nią zaopiekujemy – stwierdziła Grace, a jej mąż pokiwał głową.

– Nie macie miejsca – przypomniała Królik.

– Zgadza się – potwierdził Davey. – Nie mają.

– A ty?

– Wiesz, że tak – odpowiedział, czując na sobie jej wzrok.

– Chyba nie chcesz jej oddać Daveyowi? – zaprotestowała ich najstarsza siostra.

– Nikomu jej nie oddaję.

– Wiesz, że nie o to mi chodzi.

– Mogę się nią zaopiekować. Wiem, że czasem wygląda to tak, jakbym nie umiał się pozbierać, i zdarza się, że nie umiem, ale obiecuję, że się ogarnę i wychowam Juliet zgodnie z twoją wolą – nie ustępował Davey.

– Tato, powiedz mu coś.

– Chyba powinniśmy nad tym pomyśleć – oznajmił Jack.

Córka i żona spojrzały na niego z zaskoczeniem.

– Wcześniej mówiłeś co innego – poskarżyła się piskliwie Grace.

– Chyba żartujesz – przyszła jej na odsiecz Molly, a potem spojrzała na syna. – Bez obrazy, kochanie.

– Zrozumcie, Davey ma dla Juliet miejsce nie tylko w sensie pokoju – próbował im wyjaśnić Jack.

– Dziękuję, tato. – Na twarzy jedynego męskiego potomka Hayesów pojawił się uśmiech.

– Czy ty próbujesz powiedzieć, że w naszych sercach nie ma miejsca dla Juliet? Bo jeśli tak… - zaczęła Grace.

– Tata wcale tak nie powiedział – nie dała dokończyć siostrze Królik. – Chodzi o to, że oni są sobie nawzajem potrzebni.

– Właśnie – potwierdził ojciec.

– Co za głupota – prychnęła jego żona. – Przecież Juliet nie pojedzie do Ameryki.

– Taka jest moja decyzja. – Królik nie zamierzała odpuścić. – Marjorie?

– Tak?

– Co o tym myślisz?

– Nie wiem.

– Nie krępuj się – dopingował ją Davey. – Możesz powiedzieć, co czujesz.

– Wydaje mi się, że Juliet potrzebuje stabilności, której nie jesteś w stanie jej zapewnić, nieważne, jak mocno będziesz się starał. Przepraszam, ale tak właśnie myślę.

– Nie zgadzam się – zaprotestował Jack. – Ciągle zapominamy, że Davey ma w Ameryce ogromne wsparcie. Myślę, że jeśli naprawdę chce zaopiekować się Juliet, to sobie z tym poradzi.

– Ale my jesteśmy tutaj – przypomniała mu najstarsza córka. – Wiemy, na czym polega wychowanie dzieci, i damy sobie z nią radę.

– Davey, naprawdę wierzysz, że jesteś w stanie to zrobić? – Królik popatrzyła na brata.

– Dajcie spokój, do cholery! – wybuchła Grace.

– Robię w gacie ze strachu – przyznał Davey. – Gdybym mógł się wycofać, to zrobiłbym to w tej sekundzie, ale naprawdę chcę z nią mieszkać. Znajdę pomoc. Zmienię się, a jeśli pozwolisz mi się nią zaopiekować, przysięgam, że wyjdzie jej to na dobre.

W oczach Molly zalśniły łzy. Królik popatrzyła na siostrę.

– Jesteś wspaniałą matką. Wiem, że zrobiłabyś dla niej wszystko, i bardzo cię za to kocham…

– Ale?

– Ale masz czwórkę swoich dzieci…

– I?

– A Davey nie ma żadnego.

– I to cię przekonało? Że nie jest rodzicem?

– Tak – przyznała.

– Mamo? – Grace popatrzyła na Molly, która zamiast udzielić jej wsparcia ukryła twarz w dłoniach.

– To Juliet wybrała Daveya. Można o niej powiedzieć wiele rzeczy, ale subtelności nie ma za grosz – wyjaśniła jej siostra.

Marjorie nie potrafiła powstrzymać ciężkiego westchnienia.

– No co? – Królik popatrzyła w jej stronę.

– Wybacz, ale ona ma dopiero dwanaście lat. Nie powinna decydować.

– Nieprawda. Tylko nad tym ma teraz kontrolę, to ostatnie, co jej pozostało w całym tym bajzlu. Ufam jej i ufam mojemu bratu.

Davey zaczął płakać, ściągając na siebie uwagę wszystkich zebranych.

– Przepraszam – wyszlochał, machając ręką.

– Grace, wiesz przecież, że cię kocham i jestem ci strasznie wdzięczna…

– Wiem. – Chciała powiedzieć Królikowi, że popełnia wielki błąd, ale nie mogła się posunąć do takiego okrucieństwa, zresztą i tak by to nic nie zmieniło. Siostra podjęła decyzję.

– Mamo?

Molly popatrzyła na syna.

– Zabierzesz ją ze sobą?

– Mabel i Casey obiecały, że pomogą nam w znalezieniu szkoły. I zostaniemy na stałe w Nashville – wyjaśnił.

Matka bez słowa wyszła z pokoju. Grace zerwała się z miejsca.

– Zostań – poprosił ją Jack. Posłuchała. – Dajmy jej chwilę.

– Marjorie? – Królik spojrzała na przyjaciółkę.

– Sama chyba wiesz najlepiej. Przepraszam, Davey, to nie miało tak zabrzmieć.

– Nic się nie stało – uśmiechnął się do niej.

– Musimy jeszcze o czymś pogadać – przypomniała im Królik. – Ale mama też powinna przy tym być.

– Przyprowadzę ją, dziecino. – Jack wstał z kanapy.

Lenny pocałował swoją żonę. Uśmiechnęła się, gdy szepnął jej coś do ucha. Potem objął ją ramieniem, a zanim wrócili jej rodzice, Grace stopniowo się rozpogodziła.

Molly miała zaczerwienione oczy, ale nie płakała.

– Wszystko w porządku? – zapytała Królik.

– Jak najbardziej, kochanie.

– Nie stracisz kontaktu z Juliet.

– Wiem. – W oczach matki znów pojawiły się łzy. – O czym chciałaś porozmawiać?

– O pogrzebie.

Jack do tej pory jakoś się trzymał, ale to okazało się ponad jego siły.

– Króliczku… – zapłakał, ukrywając twarz w dłoniach.

– Przepraszam, tato.

– Mów – poprosiła ją Grace.

Królik spojrzała na nią z wdzięcznością.

– Żadnego kościoła. Rozumiesz mnie, mamo?

– To jak to ma wyglądać?

– Mnóstwo firm pogrzebowych organizuje świeckie pogrzeby. Grace wybierze mi coś ładnego, żeby było dużo przestrzeni. – Siostra pokiwała głową. – Pogrzeb nie musi być duży. Proszę tylko, żebyście mówili samą prawdę, śmiali się i dzielili najlepszymi wspomnieniami.

Wzruszyła się podczas tej przemowy, ale nie rozkleiła się aż tak bardzo jak jej ojciec, który ryczał jak bóbr.

– Czy ty się kiedyś, kurwa, nauczysz, żeby nie beczeć przy dzieciach?! – ofuknęła go Molly.

Wszyscy zaczęli się śmiać, ale Królik nie miała już na to czasu. Musiała kończyć, ból znowu się nasilał i za chwilę będzie potrzebowała leków; dostawała coraz silniejsze dawki, po których czuła się coraz słabsza.

– Zaraz wracam. – Jack wymknął się na korytarz.

– Mów dalej – poprosiła ponownie Grace.

– Żadnych księży, żadnych modlitw. Słyszysz, mamo?

Molly wymamrotała coś pod nosem.

– Dopilnujesz tego, Grace?

– Jasne.

– Nie chcę otwartej trumny. Są okropne. I macie mnie spalić. Szczerze mówiąc, zupełnie mi obojętne, co zrobicie z prochami.

– Co chcesz mieć na sobie? – zapytała Grace.

– Mama coś wybierze.

– Świetnie. Mogę wybrać ciuchy do zamkniętej trumny, która skończy w ogniu.

Królik zignorowała ich chichoty.

– Wybacz mi, mamo. Przepraszam, że nie wierzę w to samo, co ty.

– Przecież ci wybaczam, głupolu.

– I żadnych kanapek z jajkiem na stypie.

– A to czemu? – zdziwiła się Marjorie, próbując jednocześnie ukryć, że rozkleiła się równie mocno jak Jack.

– Mama nie cierpi jajek.

– Przez ten pieprzony zapach – wyjaśniła Molly, robiąc, co tylko się da, żeby się nie rozkleić.

– Davey wybierze muzykę. Wiesz, co lubię.

Pokiwał głową. Nie potrafił wydobyć z siebie ani słowa.

– To chyba wszystko – zakończyła Królik.

– W porządku. – Grace podała Lenny’emu chusteczkę, żeby przestał ocierać nos rękawem.

– Macie jakieś pytania?

– Tylko jedno. Ktoś chce kupić przyczepę kempingową?

Słysząc, że Grace pogodziła się z jej wyborem, Królik uśmiechnęła się z wdzięcznością.

– Dziękuję.

– Kocham cię, maleńka. – Siostra podniosła się z miejsca i wzięła ją w objęcia.

– Ja też cię kocham.

Po powrocie Jacka wszyscy zaczęli ją przytulać i mówić, jak bardzo ją kochają. Pierwsza była Marjorie, a ostatnia Molly. Królik nie potrafiła już dłużej walczyć z bólem. Nacisnęła guzik przywołujący pielęgniarkę. Nim rodzina wyszła z pokoju, poprosiła jeszcze Daveya.

– Nie obchodzi mnie, ile popełnisz błędów, ale musisz dbać o to, żeby Juliet zawsze czuła się kochana. – W końcu mogła sobie pozwolić na łzy. – Każdy tego potrzebuje.

– Przysięgam, że będę ją kochał najbardziej na świecie.

Płakali w swoich objęciach do czasu pojawienia się Lindy.

– Mogę wrócić – zaproponował Davey.

– Nie – zaprotestowała. – Już czas.

Rodzina opuściła hospicjum w ponurych nastrojach. Królik czekała na sen.

 

 

                                              Johnny

 

Już drugi dzień z kolei budziła się w objęciach Johnny’ego. Większość czasu w Wicklow upłynęła im na seksie, rozmowach, śmiechach, całowaniu i przytulaniu. Wszystko wyglądało prawie zupełnie normalnie, nie licząc wypadku z kapryśnym pęcherzem Johnny’ego, który nie dał mu czasu na dobiegnięcie do łazienki.

– To mało romantyczne – zaprotestował, gdy zaproponowała, żeby wysikał się przez okno.

– Upewnij się, że w nikogo nie trafisz, i przestań przejmować się tym, co romantyczne.

– Kocham cię – wyznał, spełniając jej polecenie.

Nim skończył, Królik zaczęła skakać z radości po łóżku.

– Nareszcie!

Zawsze potrafiła go rozśmieszyć, nawet gdy nękały go najgorsze przeczucia.

Przez chwilę leżeli wtuleni w swoje objęcia.

– Coś kombinujesz – zauważyła.

– Nie.

– Tak.

– Nie.

– Tak.

– No dobra.

– Nie zepsuj tego, dobrze? – ostrzegła.

– Obiecuję. Na pewno nie dziś.

Domyślała się, że on kombinuje, jak się z tego wyplątać. Później jakoś sobie z tym poradzi. Znów zaczęli się całować, jeszcze raz się kochali, a potem musieli się zbierać i wracać do domu.

W samochodzie Johnny’ego dopadło zmęczenie. Przepełniona radością Królik chętnie usiadła za kierownicą, wierząc, że jest zdolna do wszystkiego. Słuchali radia i rozmawiali,  dopóki nie zasnął. Nie do końca była pewna, co robić, ale patrzyła na znaki i dojechała dość daleko, nim obrała niewłaściwy zjazd i znaleźli się w górach.

W gęstym mroku odszukanie wyłącznika świateł zajęło jej dobrą chwilę. Jechali jakąś wąską, nieoświetloną szosą. Nie była pewna, czy to dobrze, czy źle. Gdyby wyruszyli wcześniej, mogliby zdążyć przed zmrokiem, ale cieszyła się, że tego nie zrobili. Nagle usłyszała huk pękającej opony. Gwałtownie wcisnęła hamulec, kierując samochód na trawiaste pobocze. Johnny momentalnie się przebudził.

– Co się dzieje?

– Coś z oponą.

– Gdzie my, kurde, jesteśmy?

– Hm…

Nadal był bardzo słaby, weekendowe ćwiczenia nie poprawiły jego kondycji. Wysiadł z auta, opierając się ciężko na lasce, i pomimo ciemności i coraz słabszego wzroku próbował ocenić rozmiar katastrofy.

– Musimy ją zmienić – stwierdził w końcu, choć oboje wiedzieli, że tylko Królik może  to zrobić.

Sam nie był w stanie dłużej utrzymać się na nogach, a minutę później upadł na ziemię, zaatakowany przez skurcz, i w takiej pozycji próbował nią kierować. Nie miała pojęcia, co  robić, i nie potrafiła niczego znaleźć.

Ostatnie dni Królika to powieść niezwykle emocjonalna. Na pewno nie pozostawi tych, którzy zdecydują się na sięgnięcie po nią, obojętnych na losy Mii i jej najbliższych. Wierzcie mi, będziecie przeżywać każdy jeden z ostatnich dni bohaterki całą duszą. Mnie ta powieść emocjonalnie rozbiła, ale to dobrze – czasami człowiek potrzebuje takiego porządnego emocjonalnego literackiego kopniaka prosto w serducho.

"Ostatnie dni Królika" polecam wszystkim tym, którzy chcą poczuć, co w życiu jest najważniejsze. Osobom, które chcą przeczytać emocjonującą książkę, poczuć wiele różnych emocji i otrzymać coś, co skłoni je do refleksji. Bo ta książka bez dwóch zdań jest dokładnie taka.

Może to i Ostatnie dni Królika, ale ona pozostanie w sercu czytelnika na długo. Książka jak najbardziej zasługuje na uznanie. Jest naprawdę niezwykła, wspaniała, wartościowa i pełna emocji. Pokazuje jak ważne jest szukanie radości w każdej chwili naszego życia. Polecam każdemu. 

Autorka sprawnie, a zarazem subtelnie przekazuje trudne tematy i skłania do refleksji, pokazuje jak wielkie znaczenie ma całe życie człowieka i jak można wpłynąć na jego jakość. Powieśc zaserwuje Wam kąpiel w emocjach, to lektura w której ból łączy się z miłością, humor z ogromnym smutkiem, a nadzieja uparcie walczy z przeznaczeniem. Przeczytajcie tę książkę, niech zajmie miejsce w Waszym sercu, być może wtedy zrozumiecie, że śmierć nie jest końcem niczego. Jest początkiem wszystkiego. Z całego serca polecam.

Ta książka rozpiernicza system! Była jak kolejka górska, w życiu nie czytałam czegoś tak smutnego, jednocześnie momentami tak zabawnego. Została podzielona na 9 ostatnich dni z życia Królika. Każdy następny bardziej emocjonalny od poprzedniego. (...) To jedna z najlepszych książek jakich przeczytałam w tym roku. Poruszająca do głębi, nie sądziłam, że aż tak ją pokocham. Porwała mnie już od pierwszych stron. Miała coś w sobie co mnie oczarowało. Polecam wam ją z całego serca! <3

Jest to historia smutna, ale i odprężająca i trzymająca w kleszczach do ostatniej strony. Poleciłabym ją przede wszystkim osobom gotowym na przyjęcie stężonej dawki melancholii i refleksji w klimatyczny jesienny wieczór.

"Ostatnie dni Królika" to opowieść o życiu i śmierci, w której łzy mieszają się z uśmiechem, niepewność z nadzieją, a strach z miłością. Powieść ta jest cudownie ciepłym portretem rodziny, której bliskość i łączące więzy są godne zazdrości oraz przyjaźni, której nie tylko nie zniszczył czas, ale upływające lata dodały jej szlachetności.

Ostatnie dni Królika to książka, która bardzo mnie zaskoczyła. Nie spodziewałam się, że aż tak przypadnie mi do gustu. To piękna, mądra i wzruszająca powieść, do której z pewnością jeszcze nie jeden raz powrócę. Polubiłam Królika i naprawdę żałuję, że umarła. Chętnie przeczytałabym alternatywną historię, w której razem z Johnny'm wiodła wspólne, szczęśliwe życie... Właśnie czegoś takiego życzyłabym tak pogodnej i życzliwej osobie jak ona.

Jeśli lubicie wyciskacze łez, od książek oczekujecie solidnej dawki emocji i nie macie nic przeciwko zużywaniu całych pudełek chusteczek podczas czytania – polecam wam serdecznie Ostatnie dni Królika. 

Ostatnie dni Królika to nie jest książka dla mas, czyli nie jest to pozycja dla każdego. Ale mimo tego polecam gorąco jej lekturę. Mniemam, że ta wzruszająca historia poruszy w was najgłębiej ukryte pokłady emocji i wzruszy największych twardzieli. Spróbujcie zrozumieć i współodczuwać emocje i uczucia kierujące bohaterami tej wyjątkowej opowieści. Dajcie się ponieść wzruszeniu, niepokojowi, napięciu i strachowi. Zdecydowanie to bardzo dobra książka. Obok niej nie można przejść obojętnie. Polecam.

Cudowna okładka, duża czcionka, soczyste dialogi, fabuła osnuta wokół istotnego tematu oraz charakterystyczne postaci – to wszystko właśnie składa się na jej fenomen. :-)

Wreszcie mogę to napisać i czynię to z całkowitą świadomością... Odnalazłam idealną powieść. Przeczytałam już tak wiele książek, poznałam tak wiele historii, wypłakałam przy czytaniu tak wiele łez, aleOstatnie dni Królika to najcudowniejsza książka jaką kiedykolwiek poznałam. To absolutnie najlepsza, najbardziej emocjonalna i wartościowa historia którą spotkałam w całym moim dotychczasowym życiu. Skala na Lubimy Czytać ogranicza mnie tylko do dziesięciu gwiazdek, ale ta powieść zasługuje na sto czy dwieście gwiazdek. Odnalazłam w niej wszystko co najważniejsze, pokochałam za bohaterów, za każdą emocję, za każdą lekcję jaką mi dała. POLECAM ją każdemu już teraz i polecać będę już zawsze. Nie bójcie się przy niej płakać, nie bójcie się kaców książkowych. Ta powieść jest warta wszystkiego.

 "Ostatnie dni Królika" jest opowieścią niezwykłą ze względu na fabułę, prosty przekaz i autentyczność wynikającą z dialogów, które ściskają za serce. Autorka unika banałów i tragizowania, nadając fabule świeżość. Historia Królika przekonała mnie że tak naprawdę w życiu najważniejsza jest rodzina i najbliżsi, a my ludzie zdrowi tego nie doceniamy. Anna McPartlin obudziła we mnie uśpioną wrażliwość, przygniecioną codziennością. Pisarka pięknie pokazała fazy buntu występującego u człowieka dowiadującego się o chorobie. Od fazy rozpaczy i odrzucenia po akceptację. Faza buntu przeciw Stwórcy i odrzuceniu elementów duchowych. Kiedy czytałem dialogi przy łóżku Mii miałem ochotę krzyczeć że życie jest takie niesprawiedliwe. Ta książka równocześnie niesie ból jak i oczyszczenie. Kiedy przeczytałem ostatnie zdanie wtedy zrozumiałem że stałem się innym człowiekiem. Polecam.

Pokochałam tę smutną i iście realną historię. W momencie, kiedy zaczęłam czytać tę książkę, wiedziałam, że zasługuje tylko i wyłącznie na pozytywną opinię. (...) Niezaprzeczalnie warto przeczytać. 

Powieść zdecydowanie zasługuje na moje uznanie. Spodziewałam się, że po tej książce mogę być niesamowicie smutna, w końcu główna tematyka była o śmiertelnej chorobie głównej bohaterki. Autorka jednak nie miała na celu sprawić abyśmy się smucili. Pojawiło się wiele zabawnych chwil, tekstów, z których można było się śmiać przez łzy. Książka grała na moich emocjach. Nie miałam pojęcia jak ocenić mój stan psychiczny czytając ją, ponieważ z jednej strony rozbawiała mnie, a z drugiej smuciła. Jeśli mam to jakoś dobrze podsumować, to stwierdzam, iż opowiadanie jest genialne. Zasługuje tylko i wyłącznie na pozytywną opinię. Cieszę się, że miałam możliwość przeczytania tej genialnej książki.

Anna McPartlin stworzyła niezwykłą książkę, w której pisze o tym, co dla każdego z nas jest najtrudniejsze – o śmierci i o pożegnaniu. I nie było to dla niej zadanie proste, bo mogła łatwo stworzyć żmudnego wyciskacza łez, który niczym nie różniłby się od setek podobnych powieści. Ona jednak dodała do całego smutku i żalu odrobinę humoru i rodzinnej miłości – i jak się okazuje, to wystarczyło, by stworzyć książkę, której nie zapomnicie na długi czas.
Jak dla mnie – arcydzieło.
Ostatnie dni Królika mnie rozłożyły na łopatki, dotarły do najgłębszych zakamarków serca i na zawsze zapadły mi w pamięć. Autorka ukazała jak bolesna jest utrata kochanej osoby, ale przy tym nie odebrała nadziei, pokazała również jak piękną i spokojną śmierć można zapewnić odchodzącemu, jak istotna jest miłość, przyjaźń i rodzina.
Przepiękna, pełna śmiechu oraz łez powieść, którą warto przeczytać. Pochłania, absorbuje, skłania do refleksji oraz wywołuje cały wachlarz emocji. Poruszająca książka o życiu oraz umieraniu.
"Ostatnie dni Królika" to wzruszająca książka, to podróż przez życie Mii aż do jego schyłku. Pełna wspomnień i przemyśleń, pełna miłości, ale i bólu. Opowieść jest bardzo prawdziwa i poruszająca głęboko ukryte struny w naszych sercach. Autorka gra na naszych uczuciach i pobudza do refleksji.
"Ostatnie dni Krolika" to książka, którą po prostu trzeba przeczytać!

Najnowsza powieść Anny McPartlin, to historia bardziej o życiu niż o umieraniu. „Ostatnie dni Królika” to kilka opowieści skupionych wokół jednego epicentrum, determinującego dalsze decyzje i wyznaczającego kierunki w życiu. Opowiedziana z prawdziwym uczuciem, niesamowicie wzruszająca, a przy tym nie pozbawiona humoru, którego tak często brak przy najtrudniejszych chwilach. A najpiękniejsze w tym wszystkim jest to, że czytelnik zaczyna współodczuwać, zaczyna się przejmować- równie bardzo, jak w przypadku bohaterów. Wszystko to z powodu refleksji, które nasuwają się podczas lektury. Zmusza do zastanowienia się, jak my poradzilibyśmy sobie w podobnej sytuacji, czy potrafilibyśmy poukładać swoje sprawy.

Książka "Ostatnie dni Królika" to prawdziwa i mocna dawna emocji.Nie mozna zwyczajnie jej przeczytać i obejść wkoło niej obojętnie. Autorka tak nasyciła bohaterów prawdziwym życiem, że stali się realistyczni jak prawdziwi ludzie, których znamy na co dzień. Czytając historię Królika zaprzyjaźniamy się z nią i wkraczamy w jej życie na całego. Czujemy jej strach, żal i ból,stapiamy się w rozpaczy z rodziną i płaczemy z nimi.
Anna McPartin stworzyła książkę, przy której będziecie płakać i śmiać się, na zmianę.Dzięki temu, że jest napisana lekkim językiem, czyta się ją wyjątkowo szybko, nawet pomimo trudnego tematu. Historia Królika uczy nas okazywania prawdziwych uczuć, uczy nas szacunku do choroby, do bólu i śmierci. Jest okazją do zapoznania się z odczuciami zarówno osoby chorej jak i rodziny. To niesamowicie wzruszająca opowieść, która pochłonęłam całym sercem. Na początku oczywiście bałam się, czy autorka nie zaserwuje mi łzawego melodramatu, ale nie. na szczęście śmiałam się tak samo często jak wzruszałam a 'Ostatnie dni Królika" mogę zaliczyć do jednej z najbardziej poruszających powieści jakie czytałam.Polecam gorąco!

Czytając o ostatnich dniach Mii na przemian śmiałam się i płakałam. Nie sposób nad tym zapanować. Pomimo smutnego tematu Anna McPartlin zafundowała czytelnikowi emocjonalną jazdę bez trzymanki okraszoną dużą dawką humoru. Powieść budzi bardzo silne emocje i nie mogłam się oderwać od czytania.
Koniecznie przeczytajcie, nie zawiedziecie się.

 „Ostatnie dni Królika” to powieść obyczajowa, która funduje czytelnikowi huśtawkę emocjonalną. Raz śmiech, raz łzy, a innym razem śmiech przez łzy. Opowieść, choć smutna, daje nadzieję. Choć o sprawach ostatecznych nie przytłacza, wręcz przeciwnie pozwala złapać oddech i zastanowić się nad tym, jak wykorzystamy ten czas, który nam został. Polecam.

„Ostatnie dni Królika” to książka do której będę wracać, bo nie sposób wymazać ją z pamięci. Jest zabawna, ale też subtelna, dotyka temat delikatnie, ale z siłą. Wszystko jest tutaj zaplanowane, nie ma mowy o przypadku. Od początku wiemy, jak zakończy się walka Mii, ale i tak liczymy na szczęśliwe zakończenie. Anny McPartlin zabiera nas w wyjątkową, emocjonalną podróż z której nie wrócimy już tacy sami. Jestem pewna, że pokochacie tą opowieść, która jest prawdziwa i przesiąknięta realizmem. Bo przecież życie nie zawsze ma szczęśliwe zakończenie. 

„Ostatnie dni Królika” to ciepła, poruszająca i pełna emocji opowieść o miłości, przyjaźni, stracie i nadziei, przy której będziecie się śmiać i płakać, czasem jednocześnie ;) Serdecznie polecam!

"Ostatnie dni Królika" chyba na zawsze uplasują się na szczycie najlepszych książek jakie czytałam. W dużej mierze składa się na to realizm z jakim napisana jest ta powieść. Prawdziwi ludzie, prawdziwe emocje, prawdziwa choroba. (...) Polecam serdecznie "Ostatnie dni Królika" - to opowieść pełna emocji, ciepła i humoru, a także swoisty balsam dla duszy i serca połamanego na drobne kawałki. To powieść, która naprawdę zasługuje na Waszą uwagę. Takie książki chciałabym czytać codziennie!

Książka mądra, wzruszająca. O śmierci, miłości i raku. O dojrzewaniu do pewnych spraw. Momentami słodka i śmieszna jak wata cukrowa. Za chwilę gorzka i smutna jak największa porażka. Ambitna w treści, lekka w czytaniu i słowach. Dla każdego.
Jest wiele powieści o raku, ale śmiech przez łzy znajdziemy tylko tutaj. Czy muszę pisać, że polecam? I, że ma kapitalną okładkę? :)

Możliwe, ze mi nie uwierzycie, ale były momenty kiedy płakałam ze śmiechu. Tej rodziny nie można zaliczyć do normalnych i dlatego ta książka jest taka wspaniała. Pomimo bardzo przewidywalnego zakończenia i mało wymyślnej fabuły bardzo przyjemnie spędziłam miniony weekend.

Nie lubię schematów.  I właśnie dlatego tak polubiłam tę historię - ona łamie wszystkie schematy. Choć sięgnęłam po nią przez przypadek, cieszę się, że tak się stało. Jeśli szukacie niebanalnej powieści, a w lekturze najbardziej cenicie emocje (i mam tu na myśli wszystkie - i śmiech, i łzy), to ta książka będzie dla Was idealna.

„Ostatnie dni Królika” to z pewnością wyjątkowa opowieść. Ciepła, wzruszająca i przezabawna. To ten rodzaj historii, który porusza nawet najwytrwalszych czytelników, a obfita ilość emocji sprawia, że czujemy, jak mocno autentyczna jest to powieść. Dawno nie miałam okazji poznać tytułu, który od samego początku stanie się dla mnie niezwykłą przygodą, a sam koniec, chociaż z góry przewidziany, tak mocno wryje się w moją pamięć, że nie sposób nie wspomnieć o nim innym osobom. Naprawdę wspaniała i wartościowa, pełna emocji opowieść. Każdy powinien ją poznać. Polecam serdecznie!

Powieść Anny McPartlin to pełna wzruszeń historia, jednak nie brakuje jej wielu elementów humorystycznych, a to za sprawą zachowania samej głównej bohaterki. Okazuje się, że historia przedstawiona przez autorkę miała odzwierciedlenie w rzeczywistości, co widać mocno przy lekturze książki. Realistyczne opisy i bohaterzy, których możemy spotkać na ulicy jeszcze bardziej dopełniają tego realizmu.

"Ostatnie dni Królika" to książką, która nie raz wzruszy czytelnika, a także nie jeden raz wywoła uśmiech na jego twarzy. Nie potrafiłam pozostać obojętna wobec tego, co przeżywali bohaterowie, więc nie raz miałam ochotę wycofać się z tego świata, by nie odczuwać tego smutku, jaki towarzyszy postaciom. Jednak ani razy tego nie zrobiłam, gdyż cały czas pragnęłam poznać całą historię oraz wszystkie emocje, jakie przygotowała nam bohaterka. Po skończeniu czytania tej pozycji miałam wielką ochotę jeszcze raz powrócić do tego świata, do tych bohaterów, których miałam przyjemność poznać.

Historia, jaką stworzyła McPartlin jest poruszająca, na swój drastyczny sposób piękna i zabawna. Książki, których główny bohater jest ciężko chory, zawsze wzbudzały we mnie ogromne emocje. Nie było takiej sytuacji, żebym podczas czytania takiej książki nie uroniła ani jednej łzy. Jednak w tym przypadku płakałam i śmiałam się jednocześnie, ponieważ inaczej się po prostu nie da. Autorka genialnie równoważyła smutek i wesoły humor. Stworzyła prawdziwą bombę emocjonalną i za to właśnie pokochałam Króliczą powieść. Za tą realność... Głęboką walkę z przeciwnościami losu, miłość i oparcie w bliskich osobach, ukazanie życia w szarościach, przez które czasami przebijają się inne barwy. Naprawdę ciężko jest mi napisać moje odczucia, ponieważ chciałabym Wam wszystko, co podpowiada mi serce i co wylewa się z mojej głowy, napisać. Wiem jednak, że temu nie podołam, bo po prawdzie jest to kompletnie nielogiczne. Dlatego też powiem tyle: wspaniała książka ze wspaniałym i głębokim przekazem, którą pokochałam i którą mogę Wam polecić całym sercem!

„Ostatnie dni Królika” to książka niesamowita. Poruszająca każdą strunę w duszy i rozrywająca serce na milion kawałków. Od samego początku tchnie emocjami, wzrusza i skłania do refleksji, by na samym końcu, powalić nas na ziemię z płaczem i rozdzierającym bólem. Właściwie ciężko opisać ją słowami. Jest tak niezwykła, że nawet najpiękniejsze słowa nie byłyby w stanie jej opisać. Jestem absolutnie oczarowana, a jednocześnie rozbita. Ta książka to prawdziwy rollercoaster emocji i uczuć. Gdy już wsiądziecie, nie będziecie chcieli wysiąść, a gdy tylko dojdziecie do końca, zrozumiecie istotę jej wyjątkowości. Książka wstrząsnęła mną do głębi, sprawiła że nie mogłam się od niej oderwać, choć momentami śmiałam się i czułam radość, to za kilka chwil znów czułam rozpacz i ból. Płakałam już na początku, płakałam podczas czytania poszczególnych rozdziałów, płakałam na samym końcu i płakałam po odłożeniu książki na półkę. Finał powalił mnie na łopatki, a łzy spływały strumieniami i w żaden sposób nie mogłam ich zatamować. Do teraz, pisząc te słowa, czuję prawdziwe emocje, które się wręcz ze mnie wylewają. Są jak wodospad, który wciąż płynie i płynie, by na samym końcu swojej wędrówki rozbić się z wielkim hukiem.

Bałam się czego się spodziewać po tej książce. Przecież pisanie o uczuciach, emocjach, o śmierci przytłacza i dobija. A jednak autorka robi to tak sprawnie, lekko, przyjemnie i wręcz żartobliwie. A mimo to wstrząsa i porusza serce dogłębnie. Jej styl gra na uczuciach czytelnika. Na prawdę masz ochotę śmiać się, gdy po policzkach płyną łzy... Weź ją do ręki i nie zastanawiaj się tylko czytaj, czytaj, czytaj... aż w rękach zostanie tylna okładka!

(...) Długo bym mogła jeszcze wychwalać walory tej książki, którą w każdym rankingu oceniłabym notą najwyższą. Długo jej nie zapomnę, będę gorąco polecać tym, którzy lubią ambitne lektury obyczajowe. Warta polecenia, godna przeczytania, przemyślenia. Książka, która pozostawia w czytelniczym sercu trwały ślad. Wybitna lektura zasługująca na miano księgarskiego hitu.

Ta książka mogłaby być niestrawna, mogłaby się nie udać. Ciężko jest pisać o smutku, o emocjach, które w życiu dominują nad wszystkim. Jeszcze ciężej jest je przekazać. Tymczasem autorka, operując stylem lekkim i łagodnym, wstrząsa czytelnikiem, porusza wiele nut w jego sercu a nade wszystko pokazuje prawdę. Prawdę, która porazi każdego, nie tylko ludzi, którzy zmagali się z chorobą nowotworową kogoś bliskiego. Ja dawno w literaturze nie doświadczyłem takich emocji, a musze przyznać, że rzadko już coś emocjonuje mnie przy czytaniu. Dlatego tym bardziej doceniam siłę „Ostatnich dni Królika”, jej moc i wagę, i zachęcam Was do sięgnięcia po tę pozycję.

Słowa na okładce książki są jak najbardziej adekwatne do jej treści. Zgadzam się z opinią, że jest to „emocjonalny rollercoaster”, ponieważ w ciągu kilkunastu minut czytelnik może głośno się śmiać, a następnie ocierać łzy z twarzy. (...) „Ostatnie dni Królika” to zdecydowanie piękna, wzruszająca powieść o tym, jak radzić sobie z przeszkodami. Jest oryginalna, ciekawa, zabawna i pouczająca. Można ją „pochłonąć” od razu. Ułatwia to wygodna, duża czcionka. Przy okazji czytelnik może choć na chwilę zatrzymać się i zastanowić, czy jego życie faktycznie jest pełne problemów, czy tylko on sam je sobie stwarza.

Napisz swoją opinię i oceń książkę

Przedstaw się



Twoja ocena


WYŚLIJ

Sabina
2015-10-21

Czytałam z Reading Book Challenge. Ksiażka wbija w fotel
monweg
2015-10-17

Wiedziałam, że przebrnięcie przez tę książkę może nie być łatwe. Przecież czytanie o czyjejś chorobie, a szczególnie chorobie nieuleczalnej, śmiertelnej, którą jest rak, nie może być przyjemne. O!, jakże się myliłam. Ostatnie dni Królika, mimo problemu dotykającego zbyt wielu rodzin, niesie z sobą nieprawdopodobny pozytywny ładunek. Opowieść zaczyna się w momencie, gdy Królik trafia do h...
Reading Book Challenge
2015-10-06

Kiedy otrzymałam tę książkę miałam mieszane uczucia. Ja, hipochondryczka mam czytać o raku? Serio? Przebrnę przez powieść szybko byle poznać fabułę potrzebną do zadania pytań konkursowych. Książka jednak bardzo mnie wciągnęła. Współczułam i zazdrościłam na przemian. Współczułam choroby, cierpienia, strachu Zazdrościłam zwariowanej rodzinki, świetnego poczucia humoru, przyjaciółki. Ktoś w...
Regał Nowości www.regalnowosci.pl
2015-09-28

Albo że umrę jako osiemdziesięciolatka, kiedy już na wszystko jest się za starym, a pogrzeb to okazja, żeby spędzić miły dzień na dworze. Kiedy na okładce książki jest napisane „Emocjonalny rollercoaster. Będziecie się śmiać przez łzy” zazwyczaj to oznacza dla mnie dwie rzeczy – albo książka nie jest zupełnie w moim typie, bo jest sentymentalnie rozmamłana albo historia jest stereotypowa...
www.swiatmiedzystronami.blogspot.com
2015-09-24

Po literaturę obyczajową sięgam sporadycznie. Nie, nie dlatego, że jej nie lubię, ale dlatego, że zbyt często tego rodzaju książka okazywała się totalnym nieporozumieniem, tandetą i żałowałam czasu, który przecież można było poświęcić na coś cenniejszego. Jednak opis "Ostatnich dni Królika" opanował moje myśli i serce. Nie potrafiłam powiedzieć NIE tej pozycji. Mia nazywana była już od ...
izabela w
2015-09-19

Niezwykle smutna i przejmująca lektura, ale mimo ciężkiego tematu jakim jest śmiertelna choroba, tchnie nadzieją i dodaje otuchy. Pomaga w zrozumieniu sytuacji nieuleczalnie chorych, oswaja z trudnym tematem umierania. Bardzo podobało mi się przedstawienie głównej bohaterki Mii jako osobę, która autoironizuje, przeklina, marzy i żartuje. To podróż o przyjaźni, miłości, sile rodziny, spe...
Marceli Szpak, tłumacz książki - recenzja opublikowana przez Ravelo.pl
2015-09-09

Ponoć już od dziś do kupienia to zareklamuję, bo naprawdę nienawidzę opowieści o chorobach, pornografia i uwznioślane cierpienia to jedna z błędnych ścieżek literatury, jej rak i z tego powodu parę razy odmówiłem tłumaczenia książek opisujących osoby chore na to, czy tamto (najczęściej na przerost ego i wiary we własne możliwości pisarskie). Ale w tej już na pierwszej stronie było zdanie...
AgaRozz
2015-09-09

Gdy masz niewiele czasu, by pożegnać się ze światem Jak wygląda świat, kiedy wiesz, że pozostało ci kilka dni życia? Tego trudnego tematu podjęła się Anna McPartlin w swojej nowej książce "Ostanie dni Królika". Ta wzruszająca powieść to słodko-gorzka relacja z ostatnich chwil kobiety, która przegrała walkę z rakiem. Główna bohaterka "Ostatnich dni Królika" to Mia Hayes, przez najbliższ...