Zapisz na liście ulubionych
Stwórz nową listę ulubionych
Rodzinne sekrety (ebook)

Rodzinne sekrety (ebook)

ImprintHarlequin
Data premiery2022-02-10
KategoriaEbooki
Liczba stron160
ISBN978-83-276-7674-0
Formatepubmobi
Tytuł oryginalnyItaly’s Most Scandalous Virgin
TłumaczEwa Pawełek
Język oryginałuangielski
EAN9788327676740
Więcej szczegółówMniej szczegółów
Idź do sklepu
Idź do sklepu Dodaj do ulubionych

Dante Romano nienawidzi drugiej żony swojego ojca, Mii Hamilton. Jest przekonany, że rozbiła małżeństwo jego rodziców wyłącznie dla pieniędzy. Gdy ojciec umiera, Dante jest przygotowany na walkę o rodzinny majątek. Tymczasem Mia nie chce niczego. Dante czuje, że ona coś ukrywa, i chce poznać prawdę. Jednocześnie trudno mu się przyznać przed sobą, że jej pożąda…

Fragment książki

Zarząd Romano Holdings zebrał się w głównej siedzibie w Rzymie, by mimo zimnego dnia podjąć gorący temat, a konkretnie omówić pełne pikantnych szczegółów publikacje na temat wybryków posiadacza większości akcji. Dante Romano, bohater tych artykułów, zasiadł pośrodku, jakby nic się stało, i z niesmakiem obserwował, jak jego młodszy brat, Stefano, robił wszystko, by zepchnąć drażliwy temat na dalszy plan. Dante nie bał się konfrontacji, nie uciekał.
– Może zechciałbyś wyrażać się jasno, Luigi? – zwrócił się do wuja, ważnego akcjonariusza, głębokim głosem, którym można by ciąć lód na jeziorze.
– Mówię, że jesteśmy starą firmą rodzinną.
– To nic nowego.
– Jako biznes rodzinny powinniśmy sprostać określonym oczekiwaniom.
– I…?
– Takie artykuły nie pomagają w kreowaniu wizerunku firmy!
– Dość tego! – Dante walnął pięścią w stół. – Mamy milionowe obroty. Kogo, do diabła, obchodzi, z kim śpię?
Rozejrzał się. Wokół stołu zgromadzili się wszyscy członkowie rodziny, bogaci i wpływowi dzięki nazwisku Romano. Większość odwróciła wzrok, tylko Stefano patrzył mu w oczy. Ariana, siostra bliźniaczka Stefana, była najwyraźniej speszona i zajęła się obserwowaniem własnych paznokci.
– Twój ojciec jest chory, czeka nas wiele zmian… Dlatego musimy wrócić do szlachetnych wartości, które były fundamentami firmy zbudowanej przez przodków.
Famiglia, famiglia, famiglia. Słyszał to tysiące razy. Ile można? Kochał swoją rodzinę, owszem, ale miłość to niepotrzebny balast.
Po spotkaniu postanowił pójść do Ogrodu Wodospadów i wykrzyczeć swoją wściekłość. Ponieważ całej rodzinie Romano daleko do doskonałości. Od dawna miał za złe matce, że ich gloryfikowała, mimo tylu kłótni, sekretów, afer. Chociażby Luigi… Jego zamiłowanie do hazardu niemal zniszczyło firmę. Gdyby Dante nie odkrył jego tajemnicy, nie siedzieliby tu teraz.
– Chwileczkę, Luigi! Dziadek zarządzał maleńkim biznesem z szopy za domem, dopiero mój ojciec swoją wizją…
– …i szlachetnymi wartościami… – Luigi nie ustępował.
– Masz na myśli wartości sprzed jego romansu z asystentką?
– Daj spokój – wtrącił się Stefano. – Po co do tego wracać?
– Po co? – Dante uniósł się na krześle. – Po co się oszukiwać?! Mój ojciec mówił o wartościach, a potem po trzydziestu trzech latach zostawił żonę dla kobiety młodszej niż jego córka. – Zerknął na Arianę. – Dlatego niech nikt się nie waży mnie pouczać. Dostatecznie dużo daję tej firmie. Na tyle dużo, że nie muszę się wam tłumaczyć. Jestem kawalerem i będę sypiał, z kim chcę.
Kobiety go kochały, uwielbiały, adorowały… Nie tylko ze względu na jego niebywałą urodę, kruczoczarne włosy, zamglone spojrzenie i doskonałe ciało, którym tak chętnie się z nimi dzielił. Przyciągał kobiety bogactwem, legendarnymi wyczynami w łóżku, bezczelnością i arogancją w połączeniu z urokiem osobistym i charyzmą – czarujący drań, któremu nie można się było oprzeć.
„Nie płacz, piękna” – mówił za każdym razem, gdy zrywał z kolejnymi kobietami. Używał słowa „piękna” do każdej z nich, w ten sposób nie musiał pamiętać imion. „Czy diamentowa bransoletka osuszy łzy? Może być samochód?”. Zgadzały się, wiedziały od początku, że nie mogą liczyć na trwały związek. Uprzedzał je, był uczciwym draniem.
– Ciężko pracuję i będę się bawił za uczciwie zarobione pieniądze – kontynuował. – Dobrze wiecie, że gdyby nie ja, już dawno wrócilibyśmy do dziadkowej szopy. Nie uratowałem firmy raz, lecz dwa.
Kiedy ojciec rozwiódł się z matką, Dante przejął stery i dokonał restrukturyzacji firmy, dzięki czemu Luigi przestał być głównym udziałowcem. Jednakże zadbał, by wciąż dobrze mu się wiodło.
Zerknął na wyciszony telefon. Dzwonili ze szpitala. Wczoraj odwiedził ojca we florenckiej klinice. Wcześniej wraz z lekarzami rozważali przeniesienie Rafaela do prywatnego hospicjum w Rzymie. W ten sposób wszyscy mieliby możliwość częściej go widywać. Dante urzędował w stolicy, Stefano przemieszczał się między Rzymem a Nowym Jorkiem, Ariana wprawdzie odpowiadała za ich paryskie biuro, ale często przylatywała do Rzymu. Rafael jednak nagle zmienił zdanie. Zapragnął wrócić do rodzinnego domu w Luctano, by cieszyć się pięknem winnic na toskańskich wzgórzach.
Dante przystał na ten pomysł. Mimo że wielokrotnie się kłócili, byli sobie bliscy, choć w przeszłości szalone godziny pracy ojca często uniemożliwiały im kontakt.
Kiedy miał siedem lat, na świat przyszły bliźniaki, Ariana i Stefano. Wtedy w domu zapanował spokój, rodzice przestali skakać sobie do oczu. Być może jednak wynikało to z lepszej sytuacji finansowej rodziny. A być może po prostu nie znał prawdy, bo zaraz potem umieszczono go w szkole z internatem, w Rzymie, gdzie rodzice kupili też piękne mieszkanie, w którym często pomieszkiwała odwiedzająca go mama. Były to lata, gdy wyczekiwał wakacji, które spędzał z ojcem, który przygotowywał go do przyszłego zaistnienia w firmie. Po dwudziestce nadarzyła mu się pierwsza okazja, by ratować biznes rodziny, stojący na skraju zagłady po nieudanych inwestycjach Luigiego. Właśnie wtedy jego relacje z ojcem uległy zmianie, z etapu wzajemnego szacunku przeszli do zaufania, potem przyjaźni. Przynajmniej do czasu, gdy w ich życiu pojawiła się Mia Hamilton. Awansowała stopniowo, od praktykantki w ich londyńskim biurze, po osobistą asystentkę Rafaela Romano, chociaż według Dantego bardziej pasowałby jej tytuł osobistej zabójczyni ojca.
Mimo niechęci do Mii, Dante schował animozje do kieszeni i robił wszystko, by na ostatnie miesiące życia ojca zapewnić mu komfort, choć jego przeprowadzka do Lucante wiązała się z trudnościami dla innych. Nie narzekał na odległość, ponieważ dysponował helikopterem. Jedynym problemem będzie jej ciągła obecność. Kiedy ojciec przebywał w szpitalu, Mia miała na tyle przyzwoitości, by usuwać się w cień podczas wizyt rodziny. Teraz…
Nienawidził jej i myśl o tym, że będzie musiał przebywać w jej towarzystwie w rodzinnym domu, napawała go obrzydzeniem. Ale wolę ojca chciał spełnić. Dlatego zaraz po spotkaniu zadzwoni do szpitala, by załatwić przenosiny ojca.
Ekran telefonu znów zamigotał. Dzwonił doktor. Zdenerwowany zerknął na rozświetlony telefon Sary jego asystentki, która gestem dała mu znać, że powinien pilnie udać się do biura.
– Zróbmy krótką przerwę – zaproponował zebranym. – A kiedy wrócę, porozmawiamy o czymś innym niż moje życie intymne.
Ignorując spojrzenia rodziny pobiegł do swojego biura. Kilka nieodebranych połączeń od lekarza.
– Dante Romano przy telefonie.
Kilka minut później było po wszystkim. Stan ojca nagle się pogorszył. Zmarł, zanim zdążyli powiadomić rodzinę.
Dante wiedział, że ta chwila nadejdzie, mimo to wieść o śmierci ojca zmroziła jego serce. Spojrzał w kierunku Bazyliki Piotra i Pawła ulokowanej w najwyższym punkcie dzielnicy i utkwił wzrok w jej ogromnej kopule.
– Czy cierpiał?
– W ogóle – zapewnił go lekarz. – Wszystko stało się tak szybko. Pani Romano wyszła na chwilę, nawet nie zdążyliśmy jej wezwać. Nie było jej przy nim, gdy… Był tylko wasz prawnik.
Nie zamierzał słuchać o niej. Być może już niedługo zostanie usunięta z ich życia jak szkodliwy guz. To smutne, że przy ojcu nie było nikogo z rodziny.
– Czy moja matka wie?
– Nie. Tylko pan. Pana macocha nie chciała do pana dzwonić. Poprosiła mnie.
Nienawidził jej od pierwszego, chociaż nie, właściwie od drugiego wejrzenia. Natknął się na nią, gdy gazety ujawniły romans ojca. Jeszcze wtedy nie wiedział, że to ona jest kochanką Rafaela. Pamiętał tamten moment, gdy wściekły wpadł do jego biura i zastał ją tam, nienagannie ubraną, elegancką, ze złotymi włosami spiętymi tak, by odsłonić twarz o szafirowych oczach.
– Kim pani jest?
– Mia Hamilton – przedstawiła się i łamanym włoskim powiedziała, że Rafael ściągnął ją z Londynu i zatrudnił jako swoją asystentkę. Już wtedy powinien był się domyślić. Wszystkie inne asystentki władały wieloma językami, jak on sam. Pod wpływem gniewu nie mógł jednak logicznie myśleć. Wpatrywał się w nią, oślepiony jej urodą, aż powoli oblała się rumieńcem, nie odwracając wzroku. Pragnęli się nawzajem. Czuł to. Wiedział. Wtedy na szczęście jego ojciec wrócił do biura.
Od tamtej pory codziennie wymazywał z pamięci to wspomnienie. Ojciec poprosił Mię, by wyszła. Zostali sami. Wówczas dowiedział się, dlaczego Rafaelowi nie przeszkadzają braki w jej wykształceniu. Trochę później poznał jej prawdziwe oblicze: wyrachowanej, nieugiętej, bezpardonowej kobiety. Oraz bezlitosnej. Nie zgodziła się być tylko kochanką. Zażądała ślubu.
Gazety w Europie rozpisywały się o szaleństwie włoskiego milionera, a dotychczasowa żona, Angela Romano, w telewizji szlochała w programach na żywo. Mia wytrwała mimo niewybrednych epitetów, jakimi ją zasypywano. Lodowata Królowa, jak ją nazywano, nigdy nie okazała, że szum medialny robi na niej wrażenie. Ze spokojem dała się fotografować na zakupach przy Via Cola di Rienzo.
Dante nie dołączył do watahy potępiających ją ludzi. Jego niechęć do angielskiej asystentki miała podłoże osobiste. Bezwzględne, lekceważące traktowanie jej było formą samoobrony.
Zaczął niemal samodzielnie prowadzić firmę, by odciąć jej bezpośredni dostęp do pieniędzy. Wprawdzie wmawiał sam sobie, że chce rzucić ją na kolana, by błagała o litość, prawda była jednak mniej skomplikowana. Chciałby ją widzieć na kolanach, przed sobą. Po prostu.
Tymczasem sześć miesięcy później, po szybkim rozwodzie ojca, Mia Hamilton została panią Mią Romano. Dante oczywiście nie poszedł na ślub, podobnie jak jego rodzeństwo i reszta rodziny.
Matka przeprowadziła się do Rzymu, a nowa pani Romano zaczęła wić sobie gniazdko w ich toskańskiej rezydencji w Luctano. Ich domu rodzinnym. Dzięki Bogu, że zadbał o interesy. Jedynym pozytywem wynikającym z choroby ojca było ograniczenie przez niego życia towarzyskiego, dzięki czemu nowa pani Romano nie miała kiedy zabłysnąć na salonach.
Ojciec odszedł, nie czas myśleć o tej kobiecie.
– Dziękuję, doktorze, za wszystko, co zrobiliście – powiedział, ściskając pękającą z bólu głowę. – Muszę powiadomić rodzinę.
Chwilę trwał, próbując zebrać myśli. Będzie mu go brakowało. Zaraz się zacznie. Ojciec zaplanował swój pogrzeb równie starannie jak swą pierwszą winnicę. Mimo to wszystko będzie trudne.
– Saro – powiedział przez interkom. – Poproś do mnie mojego brata, siostrę i wuja.
Ze ściśniętym gardłem przekazał smutną wiadomość. Stefano poszarzał i trwał w milczeniu, Ariana szlochała głośno, Luigi też wydawał się mocno poruszony śmiercią starszego brata.
– Trzeba zawiadomić mamę – zwrócił się Dante do rodzeństwa. – Luigi, możesz wziąć mój helikopter. Leć do żony.
Kiedy wrócił na posiedzenie zarządu, zastał zrozpaczonych ludzi. Domyślili się. Niektórzy płakali. Rafael Romano był dobrym szefem, pełnym pasji, szanowanym.
– Proszę wszystkich o dyskrecję. – Dante nie zdołał ukryć wzruszenia. – Oficjalny komunikat zostanie wydany później. Na razie trzeba powiedzieć mamie. – Otoczył siostrę ramieniem. – Chodźmy.
– Biedna mama – zapłakała Ariana, kierując się w stronę windy. – To ją zabije.
– Jest silna.
Po rozwodzie matka zatrzymała nazwisko byłego już męża. Nikt nie zastanawiał się, dlaczego. W samochodzie Stefano zadzwonił do narzeczonej, Eloi, by przekazać jej smutne wieści.
– Mama powinna przy nim być. To wina tamtej – zaszlochała Ariana, gdy zbliżyli się do luksusowej Villi Borghese, gdzie ich matka zajmowała apartament na najwyższym piętrze.
– Nie – zaprzeczył. – Może odpowiada za wszystko inne, ale nie za śmierć taty.
Przerwał gwałtownie, gdy na ulicy przed willą zobaczył roześmianą matkę tulącą się do wyglądającego znajomo mężczyzny. Trzymali się za ręce.
– Jedź dalej – polecił szybko kierowcy. – Muszę się skupić, zanim jej powiemy.
– Musimy to zrobić, zanim dowie się z prasy. – Stefano był zdezorientowany decyzją brata.
– Oczywiście, ale uprzedźmy ją, że przyjeżdżamy. – Dante odetchnął, że rodzina nie zauważyła matki i jej kochanka. – Złagodzimy szok.
Odebrała za trzecim razem.
– Dante?
– Mamo. Stefano, Ariana i ja zaraz u ciebie będziemy.
– Dlaczego?
– Musimy ci coś powiedzieć. Nie będzie to łatwe.
– Po co ją uprzedziłeś? – spytała Ariana, gdy wyłączył telefon.
– Powinna mieć chwilę, by się opanować, uspokoić.
I pozbyć kochanka! Kto to, do licha, był? Dziwne uczucie widzieć ją z kimś innym, choć oczywiście cieszył się, że próbowała znów być szczęśliwa. Pech, że dowiedział się akurat w dniu śmierci ojca.
– Dante, co, do licha, jest tak pilne? – zapytała Angela Romano, otwierając im drzwi. Chwilę później zamarła, widząc łzy Ariany i poszarzałą twarz Stefana.
– Nie! Nie! Nie!
– Nie cierpiał, mamo. Odszedł podczas spotkania z Robertem. Jeszcze wczoraj żartowaliśmy. To była dobra śmierć.
– Nie pożegnałam się z nim… – Angela zaczęła głośno płakać. – Co z pogrzebem? Nie byłam w Luctano od…
Od wybuchu skandalu.
– Luigi i Rosa z radością cię ugoszczą. Poza tym jest hotel.
O Boże. Do czego doszło. Matka, która tworzyła ich dom, skończy w hotelu. Co z tego, że w ich hotelu.
Wściekły, nalał wszystkim brandy, starając się nie uzewnętrzniać emocji. Rozmowy o pogrzebie sprawiły, że zapragnął zobaczyć ojca.
– Kiedy helikopter wróci, polecę do Florencji. Wrócę wieczorem. Do Luctano udamy się razem w przeddzień pogrzebu – zarządził.
– To wszystko moja wina – zapłakała Angela. – Powinnam być lepszą żoną. Zaczekać…
Nie dokończyła, porwana szlochem, aż objął ją i przytulił. Wiedział dokładnie, kto zawinił. Gdy matka usiadła, najpierw zadzwonił do szpitala, by nie przenosili ciała, a potem do Sary, by załatwiła mu lot. Poza tym…
– Tak, wiem, nakarmię Alfonza – Sara go uprzedziła.
Cholerny pies, zmora jego życia, powód, dla którego nie zapraszał kobiet do domu, bo stary, ślepy bichon szczerzył zęby i warczał na wszystkich.
Zanim dotarł do prywatnej części szpitala, Mia wyszła. Rafael Dante Romano wyglądał, jakby spał. W pokoju unosił się zapach kwiatów z bukietów, które otaczały łóżko zmarłego. Dante usiadł obok ojca.
– Wiedziałeś, prawda? – spytał. – To o tym powrocie do domu mi mówiłeś…
Chwycił zimną rękę ojca i wreszcie mocnym, spokojnym głosem zadał ojcu pytanie, na które nie ośmielił się za jego życia.
– Dlaczego to zrobiłeś? Dlaczego się z nią ożeniłeś?
Nie miał na myśli bólu będącego konsekwencją tego ślubu. W tym pytaniu była jego osobista rozpacz, bezradność, niemal agonia… Tak bardzo pożądał żony swego ojca.

W wigilię pogrzebu Rafaela Mia obserwowała zbliżający się helikopter Dantego, ledwo widoczny na pokrytym deszczowymi chmurami niebie. Z okien urządzonego z przepychem Apartamentu Cytrynowego roztaczał się też widok na jezioro, ale celowo nie patrzyła w tym kierunku. Rano, kiedy wracała z konnej przejażdżki, zobaczyła świeżo wykopany grób. Przerażona wprowadziła starego Massima w galop, by jak najszybciej się oddalić.
Rezydencja rodziny Romano znajdowała się w malowniczej dolinie w rejonie Luctano, pośród żyznych toskańskich wzgórz ze słynnymi winnicami. Następnego dnia po pogrzebie okaże się, do kogo teraz należą. Jedno było pewne: nie do niej. Postanowili wspólnie z Rafaelem, że Mia nie zgłosi żadnych roszczeń do rodzinnej posiadłości męża. Chciała tego, chociaż już teraz tęskniła za tym, co będzie musiała tu zostawić. Długo śnić jej się będą stajnie i romantyczne konne przejażdżki, spacery z psami szukającymi trufli, wypoczynek nad cichym jeziorem, komfort miejsca, które stało się jej azylem.
Apartament Cytrynowy ze ścianami pokrytymi jedwabiem to spełnienie marzeń o luksusie. W salonie, eleganckim i przytulnym, uwielbiała zimą czytać przy kominku. Łoże z baldachimem w sypialni dawało jej poczucie ukojenia. Była to jej prywatna przestrzeń przez ostatnie dwa lata, tu leczyła rany, i chociaż niczego nie chciała od Rafaela, wiedziała, że trudno jej będzie opuścić to miejsce. Nie miała jednak wyboru, co wcale nie wynikało z treści testamentu zmarłego. Wkrótce Rafael zostanie pochowany na rodzinnych włościach, a ona wyjedzie tego sama dnia.
Odetchnęła z ulgą, gdy miotany wiatrem helikopter Dantego wreszcie wylądował. Chwilę później kilka samochodów ruszyło w kierunku lądowiska, by porozwozić gości.
Mia od dawna nie widziała nikogo z rodziny męża. Zgodnie z jego wolą w przeddzień pogrzebu wszyscy powinni zasiąść do wspólnej kolacji w tym domu. Wszyscy, z wyjątkiem Angeli, która po rozwodzie oficjalnie przestała być członkiem rodziny.
Mia obserwowała długonogą Arianę, piękną, nadmiernie rozpieszczoną córkę Rafaela. Stefano, jej brat bliźniak, przybył w towarzystwie brazylijskiej narzeczonej o imieniu Eloa. Rodzeństwo przyciągało uwagę urodą i arogancją. Zresztą, jak większość osób w rodzinie, wliczając Dantego, który dopiero teraz opuścił helikopter, podtrzymując ubraną na czarno matkę. A więc tak to rozegra! Będzie udawać pogrążoną w rozpaczy małżonkę. Gdyby tylko można było powiedzieć im prawdę!
Stefano, Eloa i Ariana czekali, skryci pod czarnymi parasolami, aż matka odjedzie. Potem sami wsiedli do aut, które zwiozły wszystkich do głównego gmachu kilkaset metrów dalej. Tylko Dante postanowił się przejść. Nagle zerknął w górę i przestraszona Mia odskoczyła od okna. To właśnie jego obawiała się najbardziej, ponieważ otwarcie jej nienawidził..

Napisz swoją recenzję

Podziel się swoją opinią
Twoja ocena:
5/5
Dodaj własne zdjęcie produktu:
Recenzje i opinie na temat książek nie są weryfikowane pod kątem ich nabywania w księgarniach oraz pod kątem korzystania z nich i czytania. Administratorem Twoich danych jest HarperCollins Polska Sp. z o.o. Dowiedz się więcej o ochronie Twoich danych.

Dbamy o Twoją prywatność


Sklep korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zamknij
pixel