Zapisz na liście ulubionych
Stwórz nową listę ulubionych
Trudno cię zapomnieć (ebook)
Zajrzyj do książki

Trudno cię zapomnieć (ebook)

ImprintHarlequin
Data premiery2023-02-08
KategoriaEbooki
Liczba stron160
ISBN978-83-276-9141-5
Formatepubmobi
Tytuł oryginalnyHer Best Kept Royal Secret
TłumaczDorota Jaworska
Język oryginałuangielski
EAN9788327691415
Więcej szczegółówMniej szczegółów
Idź do sklepu
Idź do sklepu Dodaj do ulubionych

Gabriela Knox poznała księcia Angela Diamandisa podczas studiów i zakochała się w nim. Wiedziała jednak, że pochodzą z tak różnych światów, że bliższa znajomość nie ma przyszłości. Dopiero kilka lat później, gdy niespodziewanie spotyka Angela na weselu jego brata, ulega niewygasłej namiętności i spędza z nim cudowną noc. To miało być ostateczne pożegnanie, zwłaszcza że Angel ma się wkrótce ożenić. Po pewnym czasie Gabriela odkrywa, że jest w ciąży. Będzie musiała powiedzieć o tym księciu…

Fragment książki

– Kiedy się ożenię? Serio? Angelino Diamandis przewrócił oczami z sennym rozbawieniem w odpowiedzi na pytanie brata. Nazywany przez przyjaciół Angelem, żartował, że wcale nie jest takim aniołem. Miłościwie panujący książę Temos rozciągnął się na otomanie w niezaprzeczalnie wdzięcznej plątaninie długich nóg i pobłażliwie uśmiechnął się nad filiżanką kawy. Wygląd gwiazdora zrobił z niego ulubieńca paparazzi i dziś szczególnie było widać dlaczego. Książę Saif z Alharii, ubrany w tradycyjną jedwabną szatę pana młodego, przyglądał się młodszemu przyrodniemu bratu z niezadowoleniem. – I z czego się śmiejesz? Zapytałem o coś głupiego? Jesteś głową państwa i pewnego dnia, tak jak ja, musisz się ożenić. Angel, żaden z nas nie ma wyboru! Ostatnie zdanie zostało wypowiedziane bez użalania się nad sobą, przyznał Angel, ubawiony przesadnym poczuciem obowiązku brata i jego fiksacją na punkcie honoru. Saif od urodzenia żył pod kloszem, jak piękny ptak w złotej klatce. Ojciec uwięził go w gęstwinie ograniczeń, które uważał za konieczne, by zapewnić bezpieczeństwo swojemu jedynemu synowi. Dla porównania, Angel nigdy nie zaznał ani miłości, ani rodzicielskiej opiekuńczości, chociaż nigdy się do tego nie przyznał. Został wychowany przez służbę, edukowany w szkole z internatem. Rodzice… Cóż, właściwie nic o nich nie wiedział, tak rzadko się widywali. Dopiero jako piętnastolatek zrozumiał, jacy naprawdę są. Przyłapanie matki w łóżku z najlepszym przyjacielem ojca było okrutnym doświadczeniem, pożegnaniem ze światem iluzji. Odkrycie brudów ojca obróciło w pył takie wartości jak zaufanie, uczciwość, miłość. Ale dzięki temu nauczył się, że żadne pieniądze, przywileje czy tytuły nie mogą zrekompensować podstawowego braku przyzwoitości i dobrego smaku. Angel pozostawił jednak swojego brata z niewinnymi złudzeniami co do matki, która porzuciła syna i pierwszego męża, emira Alharii, aby uciec z ojcem Angela. Królowa Nabila i jej drugi mąż, król Achilles, zginęli w katastrofie helikoptera, kiedy Angel miał szesnaście lat. Nie było powodu, by po latach wyjawić Saifowi całą prawdę o matce, której nigdy nie poznał. – Nie ma wielkiego wyboru, jeśli chodzi o małżeństwo – przyznał Angel ze smutkiem. – Ale w przeciwieństwie do ciebie nie zgodziłbym się na zaaranżowane małżeństwo z nieznaną panną młodą. – Znasz stan zdrowia mojego ojca… – Tak, ale myślę też, że w końcu będziesz musiał przestać chodzić przy nim na palcach, by nie powiedzieć – na smyczy. Saif zesztywniał, gotowy na polemikę. – Mówisz tak, bo nie miałem odwagi powiedzieć ojcu, że ukryłem cię tutaj, w zapomnianej części pałacu, by zataić twoją obecność w dniu mojego ślubu. Angel skinął głową. – Nie jesteśmy niegrzecznymi dziećmi, które muszą się kryć przed rodzicami – mruknął cierpko. – Nasza matka zdradziła twojego ojca, ale z powodu jej zachowania nie należy pozbawiać nas prawa do przyjaźni. Saif wyglądał na zmartwionego, ale uczciwość nie pozwalała mu zaprzeczyć. – Z czasem powiem mu, że jesteśmy braćmi nie tylko na papierze! Zły na siebie, że zaraził swoimi smutkami starszego brata, Angel zmienił temat. – Nie dam się wplątać w zaaranżowane małżeństwo, sam sobie wybrałem narzeczoną. – Jesteś zakochany? – Saif obdarował go uśmiechem pełnym zaskoczenia i aprobaty. – Nie sądziłem, że kiedykolwiek weźmiesz pod uwagę taką możliwość. – I miałeś rację – potwierdził Angel. – Nie jestem zakochany w Cassii, a Cassia nie jest zakochana we mnie. Jest po prostu najbardziej odpowiednią kobietą, jaką znam. Pasuje do roli królowej, choć, szczerze mówiąc, nigdy nie rozmawiałem z nią na ten temat. Tyle tylko, że znam jej zdroworozsądkowe poglądy na małżeństwo. Najmocniej przemawia do niej pozycja społeczna, oczywiście poza nielimitowanym dostępem do mojego konta. – Cassia! – wykrzyknął skonsternowany Saif, którego wyraźnie zaskoczyło znajome imię. – Ta lodowata blondynka? – Saif przerwał i zaczerwienił się z powodu nietaktownej wypowiedzi. – Wybacz mi… Byłem… Angel machnął lekceważąco ręką i roześmiał się szczerze. – Nie przepraszaj. Cassia i góra lodowa, która zatopiła Titanica, mają ze sobą wiele wspólnego – odpowiedział Angel z całą powagą. – Ale właśnie taką małżonkę chciałbym mieć. Nie chcę, by moja przyszła żona była emocjonalnie rozchwiana, zbyt wymagająca, z gruntu niewierna lub niedbająca o pozory. Cassia odpowiada moim potrzebom jako władcy Themos. Naszym jedynym zadaniem będzie spłodzenie spadkobiercy. Sądzę, że poradzimy sobie z tym wymogiem, gdy nadejdzie odpowiedni czas. Co ważne, żadne z nas nie będzie się spieszyć do ołtarza. Mam dopiero dwadzieścia osiem lat, Cassia dwadzieścia pięć. Zgodnie z konstytucją nie mogę zostać koronowany, dopóki nie ożenię się lub nie spłodzę dziedzica. Saif obrzucił go posępnym spojrzeniem. – Ten plan się nie sprawdzi, Angel. Jesteś bardziej uczuciowy, niż mógłbyś kiedykolwiek przyznać. Nawet jeśli teraz Cassia wydaje ci się perfekcyjną kandydatką, w pewnym momencie zapragniesz więcej – oświadczył z przekonaniem. – Jestem gotów się założyć. Angel znów się roześmiał, rozbawiony tak tkliwą wizją przyszłości, i tylko jego szacunek dla brata sprawił, że nie skoczył mu do gardła. Nigdy w życiu nie był zakochany i nie sądził, że jest do tego zdolny. Wierzył, że miłość to jedynie sposób na usprawiedliwienie błędów, przestępstw czy innych brudnych spraw. Matka jest najlepszym przykładem. To ona powiedziała mu, że z miłości do jego ojca opuściła swojego pierwszego męża, ale ani słowem nie wspomniała o Saifie, małym synku, którego porzuciła, ani o tym, że po romansie z księciem Achillesem była już z nim w ciąży. Angel był dobrym obserwatorem, widział, jak przyjaciele źle się traktują i wykorzystują miłość, by usprawiedliwić oszustwa, kłamstwa i zdradę. Dlatego był realistą. Wiedział dokładnie, jakiego rodzaju żonę dostanie, jeśli poślubi kobietę taką jak Cassia. Ten rodzaj chłodnego dystansu pasowałby mu najlepiej. – Muszę wrócić na przyjęcie. – Saif westchnął, niezadowolony. – Nawet nie wiesz, jak mi przykro, że nie możesz tam ze mną być. – Bracie, miałeś rację, że mnie ukrywałeś – powiedział Angel cicho, odstawiając filiżankę. – To był impuls, by tu przylecieć, spontaniczna reakcja, gdy tylko powiedziałeś mi, że się żenisz. Na pewno ktoś by mnie rozpoznał. Dobrze, że mnie powstrzymałeś. Jedna afera mniej. Brat spojrzał na niego z zakłopotaniem i Angel stłumił poczucie bezradności – nie mógł nic zrobić, by zmienić sytuację. Jako dziecko zrodzone ze skandalicznego drugiego małżeństwa ich matki, nie mógł oczekiwać, że będzie mile widzianym gościem w rodzinnym kręgu zdradzonego emira. Pewnego dnia wszystko się zmieni, gdy matka natura zabierze emira do lepszego świata, ale raczej nie wcześniej. Angel odrzucił poczucie żalu, które dopadło go, gdy odprowadzał brata do otwartego korytarza na tyłach pokoi, w których został umieszczony. Pałac Alharii był ogromnym budynkiem, wznoszonym przez wiele stuleci i zdolnym do ukrycia armii, gdyby zaszła taka konieczność, pomyślał cierpko, zerkając przez mur na znajdujący się poniżej dziedziniec. Nachylił się i nagle ujrzał burzę rudych włosów na głowie nieznanej mu osoby. – Kto to? – usłyszał swoje pytanie. – Ta kobieta na dole bawiąca się z dwójką małych dzieci? – Nie mam pojęcia – przyznał Saif. – Sądząc po tym nienagannie wykrochmalonym fartuszku, to zapewne czyjaś niania. Prawdopodobnie należy do kogoś z naszych gości. Należy? Jak pies czy walizka? Czy Saif był rzeczywiście tak oderwany od współczesnego świata, jak się wydawało? Nawet jeśli, to Angel był inny. Jego dzieciństwo położyło kres wyniosłemu królewskiemu dystansowi. Pracujących nie postrzegał jako ludzi niższej kategorii, żyjących tylko po to, by zapewnić mu komfort. – To były rude włosy. Rude zawsze wpadają w oko – zauważył Angel zgodnie z prawdą, wciąż ze zniecierpliwieniem spoglądając w dół, na dziedziniec. To nie mogła być ona! Oczywiście, to nie była ona, tak błyskotliwa i inspirująca w Cambridge, gdzie ją poznał. Niemożliwe, żeby teraz, pięć lat później, zatrudniła się jako niania czy służąca. Właściwie dlaczego nie zapomniał jeszcze o tej nieszczęsnej dziewczynie z jej niezależnością, zawziętym charakterem i niebieskimi oczami, głębszymi i bardziej intensywnymi niż legendarne szafiry Diamandisów? Zacisnął zęby, podirytowany ciężarem uporczywych wspomnień. Czy to dlatego, że uciekła? Czy nadal był taki pusty, prosty, prymitywnie męski i przewidywalny? – Fakt, rude włosy dają się łatwo zauważyć – potwierdził Saif, szczerze rozbawiony. – Jesteś zatwardziałym kobieciarzem, Angel. Wszystko, co mówią o tobie światowe szmatławce, jest prawdą, ale wiesz co, przynajmniej cieszyłeś się wolnością i mogłeś być sobą. – Ty też będziesz, pewnego dnia. Angel poklepał brata po ramieniu. Obaj wiedzieli, że w tym, co mówił, nie było nawet odrobiny prawdy. Jako posłuszny syn, zapewne wierny mąż i przyszły emir kraju bazującego na tradycji, Saif prawdopodobnie nigdy nie będzie mógł robić tego, co chciałby robić, ale nie było sensu przypominać mu o tym. Na szczęście dla Angela, jego poddani nie oczekiwali od monarchy moralnej doskonałości. Mieszkańcy wyspy Themos na Morzu Śródziemnym byli narodem liberalnym i niezależnym. Themos był krajem maleńkim, ale niesamowicie bogatym, popularnym rajem podatkowym, od pokoleń ukochanym przez milionerów i przedstawicieli wyższych sfer. Rodzina królewska Diamandis wywodziła się z Grecji i rządziła na Themos od piętnastego wieku. Rodzina Angela utrzymywała się przy władzy dzięki rozsądnym sojuszom z potężniejszymi narodami i chociaż armia Themos była niewielka, ogromne zasoby finansowe państwa zapewniały mu komfortowy spokój i pozycję w świecie. Angel z drżeniem serca przyglądał się temu, co dało się podejrzeć z góry. Widział błysk ognistych włosów spiętych w długi warkocz pod tkanym kapeluszem przeciwsłonecznym. W słońcu warkocz lśnił jak polerowana miedź, przywołując kolejne, niechciane wspomnienia z przeszłości. Po rozstaniu z bratem, Angel wrócił do apartamentu, który został oddany do jego dyspozycji. Nie mógł uwolnić się od myśli, że tak naprawdę znalazł się w areszcie domowym i pozostanie w nim, dopóki nie wyleci z Alharii. Cóż… Saif nie chciał, by go widziano i rozpoznano. Angel nie zdawał sobie sprawy, że swoim przyjazdem narobi bratu tyle problemów. Założył, że ceremonia ślubna będzie wydarzeniem medialnym z udziałem tłumów, a nie kameralnym dla najbliższej rodziny państwa młodych. Przybył na wesele z przekonaniem, że wtopi się w tłum i z łatwością uniknie rozpoznania. Gdy się okazało, że nie może uczestniczyć ani w ceremonii zaślubin, ani w przyjęciu, wściekł się. Jako dorosły, Angel nie doświadczył wielu rozczarowań, nigdy też nie musiał się ukrywać, zwłaszcza samotnie, w wiktoriańskim otoczeniu, bez komfortu, do którego był przyzwyczajony. Nie był też typem osoby, która mogłaby bezmyślnie leżeć przed telewizorem. Na szczęście wkrótce wróci do siebie. Sięgnął po telefon, który zaczął wściekle wibrować na stole. Pilot jego prywatnego odrzutowca meldował wykrycie usterki w hydraulice podwozia. Angel skrzywił się, nawet gdy został zapewniony, że zespół mechaników będzie pracował nad tym problemem przez całą noc, starając się jak najszybciej unieść go w powietrze i umożliwić powrót do domu. Zaklął pod nosem i zaczął chodzić wte i wewte po perskim dywanie, zastanawiając się, co mógłby zrobić, by zabić czas… Gabriela ponownie przejrzała kanały telewizyjne w poszukiwaniu czegoś sensownego. Mimo że posługiwała się językiem gospodarzy, nic nie przykuło jej uwagi. Aby pokonać ponury nastrój, wstała i zaczęła się przeciągać w białej bawełnianej sukience, którą włożyła, gdy słońce zaszło, a jej oficjalny dzień pracy dobiegł końca. Praca to pojęcie umowne, pomyślała, bo prawie nic nie robiła podczas krótkiego pobytu w Alharii. Po zarejestrowaniu swoich usług w międzynarodowej agencji niań miesiąc wcześniej, przyjmowała tylko krótkoterminowe angaże. Kilka złych doświadczeń sprawiło, że stała się ostrożna, a zamierzała być nawet jeszcze bardziej ostrożna przy wyborze stałego pracodawcy. A teraz? Cóż… Zapewnienie opieki nad dziećmi gości weselnych w królewskim pałacu Alharii brzmiało jak absurdalnie ekscytująca, świetnie płatna i bezpieczna praca. Tylko że w rzeczywistości to nowe doświadczenie, choć bezpieczne, wcale nie okazało się ekscytujące. Wręcz przeciwnie. Zmęczona bezczynnością odliczała godziny do powrotu do domu następnego dnia. Poza dwójką sześciolatków przez godzinę czy dwie nie miała dzieci, którymi mogłaby się opiekować, ponieważ większość gości albo zostawiła swoje pociechy w domu, albo przywiozła ze sobą własne nianie. Ktoś przeoczył to prawdopodobieństwo, zatrudniając ją. W sumie nic nowego, przyznała w duchu z lekką goryczą. Bycie niechcianą już dawno stało się boleśnie znajomą codziennością. Rodzice i młodszy brat Gabrieli zginęli w wypadku, gdy miała czternaście lat, a wspomnienie tego dnia wciąż sprawiało, że jej skóra lodowaciała. Ta strata i towarzysząca jej rozpacz przeniosły ją prosto z beztroskiej młodości w przerażającą dorosłość, choć nie była na to przygotowana. Młodsza siostra matki, Janine, z urzędu i bardzo niechętnie została opiekunką Gabrieli i praktycznie wszystkie pieniądze, które zostawili jej rodzice, poszły na opłacenie prestiżowej szkoły z internatem. W ten sposób Janine uwolniła się od kłopotliwego balastu. Gabriela otrzymała doskonałe wykształcenie kosztem miłości, bezpieczeństwa i emocjonalnej stabilizacji. Już rok po utracie rodziców i brata zdecydowała, że po ukończeniu studiów zostanie nianią z najwyższej półki. Naiwnie zakładała, że życie z rodziną, nawet obcą, złagodzi ból z powodu utraty własnej. Tyle że była zbyt młoda i niedoświadczona, kiedy podjęła tę decyzję. Niestety, praca wyglądała inaczej, niż oczekiwała, i Gabriela zastanawiała się, czy jednak nie zająć się na stałe czymś innym. Zmiana profesji nie powinna stanowić problemu. Obdarzona nieprzeciętnym talentem, mówiła płynnie sześcioma językami i posiadała praktyczną znajomość kilku innych. Uzyskała także najwyższy stopień naukowy z języków nowożytnych na Uniwersytecie w Cambridge. Niestety, perspektywa szukania nowej pracy nie była zbyt kusząca ze względów finansowych, gdyż zarabiała znacznie więcej jako niania. Ponadto ostatnie doświadczenia podkopały jej pewność siebie i sprawiły, że czuła się bardziej samotna niż kiedykolwiek wcześniej. Czy powinna walczyć z tym uczuciem? Zadała sobie to pytanie i wyszła na dziedziniec. Pod dachem paliły się kolorowe latarnie. Wysokie palmy rzucały gigantyczne cienie na terakotową podłogę i fontannę, która doprowadzała wodę do okrągłego stawu. Ciepłe nieruchome powietrze przesycone było zapachem egzotycznych kwiatów, a szum spadającej wody działał kojąco. Nie zachwyciło jej nic w staroświeckim pokoju dziecinnym, w którym spędziła dzień, ani w nielicznych ludziach, których spotkała, ani w jej małej, prostej sypialni, ale dziedziniec był naprawdę pięknym miejscem. Usiadła na kamiennej ławce, delektując się zapachem i szumem wody. Następnego dnia miała wracać do Londynu i szukać sobie mieszkania. Nie chciała znów egzystować w pokoju gościnnym w domu ciotki. Ona i Janine nigdy nie były ze sobą blisko. Uniosła głowę i wyprostowała napięte ramiona, by nie ulec nagłemu przypływowi niepokoju. Nie boję się, powtarzała samej sobie. Nikt mnie już nie przestraszy, obiecała sobie, ale strach, że ktoś może spróbować to zrobić, wciąż w niej trwał…

 

Napisz swoją recenzję

Podziel się swoją opinią
Twoja ocena:
5/5
Dodaj własne zdjęcie produktu:
Recenzje i opinie na temat książek nie są weryfikowane pod kątem ich nabywania w księgarniach oraz pod kątem korzystania z nich i czytania. Administratorem Twoich danych jest HarperCollins Polska Sp. z o.o. Dowiedz się więcej o ochronie Twoich danych.

Dbamy o Twoją prywatność


Sklep korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zamknij
pixel